To już tak według mojej rutyny zacząłem dopiero od 10. Pierwszy cel najwyższa wieża na Podlasiu. 44m wieża robi duże wrażenie.
Widok na Narwiański Park Narodowy.
"Park znajduje się na obszarze Niziny Północnopodlaskiej w Dolinie Górnej Narwi. Narew na obszarze parku ma charakter rzeki anastomozującej, tworząc mozaikowy układ rozlewisk, siedlisk lądowych i bagiennych"
Właśnie przez tą specyfike nie było jak ugryźć tego parku, jak coś więcej zobaczyć i pobyć w przyrodzie. Gdy próbowałem gdzieś podjechać to albo się nie dało, albo pozamykane wieżę.
W Śliwnie była kiedyś fajna ścieżka z ruchomymi mostami, teraz wszystko pozamykane z powodu niskiego stanu wody.
W Kruszewie dotarłem do wieży widokowej złączonej z domem mieszkalnym. Bardzo mili państwo są właścicielami, trochę podpowiadali o okolicy. Lubię takie miejsce gdzie mogę sobie zrobić chwilę przerwy na kawę, której na co dzień nie pije
Podjechałem zobaczyć zerwany most, pogadałem chwilę z pracownikiem Parku Narodowego i na tym zakończyłem pobyt w tym Parku Narodowym. Do jego stolicy Kurowa było prawie 40km, więc nie widziałem sensu tam jechać. Taki trochę niesmak. Tutaj trzeba po prostu przyjechać na kajaki.
Za to znalazłem się w bardzo ładnym miasteczku Tykocin. Tutaj również przepływa Narew.
Ja najbardziej zainteresował się Synagogą, tak mi wyszedł przypadkowo szlak religijny na tym wyjeździe. W środku można się przejść po świątyni, malutkie muzeum, jakieś podstawowe informacje.
Zaraz obok mamy żydowską restauracje Tejsza. W środku mega klimat, bardzo miła pani obsługująca. Zjadłem Hamantasze i popiłem zimnym kwasem chlebowym. Świetne to było
Zamek w Tykocinie tylko minąłem, dla wielu jest to największa atrakcja tej miejscowości.
Biebrzański Park Narodowy - największy Park Narodowy w Polsce." Obejmuje dolinę Biebrzy począwszy od ujścia Niedźwiedzicy do Biebrzy, a skończywszy na ujściu Biebrzy do Narwi. Niemal cały bieg Biebrzy znajduje się na terenie parku (ok. 155 km)"
Tutaj na szczęście można było bardziej wejść przyrodę za sprawą ścieżek, np. Długa Luka.
W Dobarzu przesiadłem się na rower. Jest tutaj chyba jedna z najbardziej dzikich ścieżek na jakiej jechałem rowerem. Jak dla mnie super wąsko wśród zarośli, ale tak znowu bez większych trudności, nie trzeba było się zatrzymywać. Ścieżka nie była długa, głównym jej celem była wieża widokowa i zaraz za nią most na rzece Kosódka. Dalej ścieżka zamknięta jest dla rowerów z powodu zarośnięcia i błota.
Wiec wróciłem tą samą drogą i dalej autem jechałem w według Parku Narodowego tak zwaną Carską Drogą. W Osowcu zajrzałem na zamknięty most na Biebrzy.
Później próbowałem dostać się do wszechobecnych tutaj bunkrów. Do jednego tylko się udało, ten największy Fort II ogrodzony i w remoncie.
Tak myślałem co ja jeszcze mogę tutaj zobaczyć, postanowiłem podjechać do Goniądza i przyjechać się drogą przecinająca Park Narodowy. Jest tutaj mała wieża.
Bardziej na wschód nie jechałem, kontynuowałem podróż wjeżdżając do Rajgrodu. To jeszcze Podlasie, choć już w takim innym charakterze. Pochodziłem trochę w najważniejszych punktach ścieżki biegnącej według jeziora Rajgrodzkiego.
Nieopodal wody mamy Górę Zamkową, w średniowieczu był tu gród, później miał powstać zamek, ale podobno zanim został skończony Krzyżacy go zniszczyli. Na wieczór zaplanowałem sobie spacer po Augustowie. Rzeka Netta i kanał Augustowski.
W mieście odbywał się Festyn Nocy Świętojańskiej, poszedłem na chwilę zobaczyć.
Rynek mnie najbardziej zadziwił, bo cały w drzewach. Aż tak dziwnie, człowiek nieprzyzwyczajony:)
Trochę się naszukałem noclegu, ale udało się znaleźć dobre miejsce przy Wigierskim Parku Narodowym.
Krajobraz się zaczął powoli zmieniać, fajnie rozmaicie, chociaż w Parkach Narodowych trzeba było kombinować z atrakcjami.
